wtorek, 28 maja 2013

TOP TEN Powiedzonka




Są powiedzonka i zwroty, które zasłyszane u innych zostają w naszej  pamięci, a my "sprzedajemy" je dalej. Oto powiedzonka, moich znajomych, które skradły moje serce:
  1. Jest ryzyko, jest zabawa
  2. Duża pizza mało kiełbasy
  3. Jeden lubi pomarańcze, drugi jak mu nogi śmierdzą
  4. Nie będę się kopał z koniem
  5. Zluzuj majty
  6. Kulaj boba
  7. To nie jest tak pierdnąć w kijek
  8. O ja pierdyndam
  9. Pod samochód wpadłeś?
  10. Cuda na patyku 
A Ty masz jakieś? 

(źródło zdjęcia: koszulki.com)

poniedziałek, 27 maja 2013

Starość


przychodzi nieproszona
szura kapciami
odżywia się lekarstwami
ma tłuste włosy i smutne oczy
nie cieszy oka
o niczym nie marzy
na nic nie czeka
nie ma na nic siły
głośno wzdycha
nie dosłyszy
traci przyjaciół i wzrok
wspomina męża, rodziców i rodzeństwo
tęskni za dotykiem drugiego człowieka
wygląda przez okno

***
starość jest smutna
zazwyczaj uśmiecha się na wspomnienie czasów, które już nie wrócą

Miej serce dla starszych,
bierz z  życia garściami

sobota, 25 maja 2013

Julian Tuwim, Bambo, rasizm i ja



Julian Tuwim Najpiękniejsze Wiersze dla dzieci*

Wśród wierszy dla dzieci autorstwa Juliana Tuwima jest wierszyk, który ostatnio budzi wiele kontrowersji. Bambo, bo o nim mowa, dla niektórych wyraża sympatię do czarnych, natomiast dla innych pełen jest rasistowskich podtekstów. Dla mnie doszukiwanie się w nim drugiego dna, to  nadinterpretacja. Czas, w którym powstał Bambo to była zupełnie inna rzeczywistość. Uważam też, że my dorośli często wypaczamy zupełnie niewinne pojęcia.

Z informacji jakie można przeczytać, w kontekście sprzeczności bajek i książek dla dzieci z modelem społeczeństwa unijnego wynika, że Bambo to nie jedyna pozycja, którą być może obejmie cenzura. Niepoprawne politycznie są jeszcze m.in. Pippi Långstrump, Malutka Czarownica czy W pustyni i w puszczy

Osobiście nie jestem przekonana czy do walki z rasizmem niezbędne jest cenzurowanie dzieł artystycznych. Czy przez poprawność polityczną mamy prawo do ich zmieniania? Jaki w tym sens? Gdzie w tym wszystkim prawda? Czy dzieła sztuki nie mają wartości historycznej? Czy cenzurowanie bajek nie popycha nas w stronę absurdu? Co zrobimy z wypastowanymi czarnymi pojawiającymi się w komediach Stanisława Barei?

Uważam, że zamiast dorabianiem bajkom gęby i ich cenzurowaniem, powinniśmy zająć się wychowaniem dzieci na ludzi, którzy potrafią samodzielnie myśleć i odczytywać słowa we właściwym kontekście.

* Wydawnictwo Zielona Sowa, ilustracje: Marcin Południak


czwartek, 23 maja 2013

Ja, torbacz

źródło: asos

Damska torebka to fascynujące zjawisko. Zabieramy ją wszędzie: na zakupy, do pracy, do lekarza, do kina, do szkoły, na spacer, na wycieczkę, na imprezę, na egzamin itd.

Jedyne wyjście bez niej, wspólne dla wszystkich kobiet, to chyba tylko wyjście z psem. Dla mnie torebka to niejako autonomiczna część kobiecego ciała. Muszę też przyznać, że bez torebki poza domem czuję, że czegoś mi brakuje.

Zdumiewający jest fakt, że bez względu na swoje rozmiary jest ona w stanie pomieścić naprawdę dużo: chusteczki, portfel, dokumenty, telefon, drugie śniadanie, lusterko, kalendarzyk, mini kosmetyczkę, szczotkę, szczoteczkę, pastę do zębów, klucze i kluczyki. Te ostatnie posiadają tajemną właściwość wynajdywania w niej wszelkich dziur i zakamarków. Chyba każda kobieta, choć raz w życiu, utraciwszy cierpliwość z powodu nie znalezienia w niej czegoś, zmuszona była wyciągnąć całą jej zawartość na zewnątrz, i pewnie nie raz usłyszała uszczypliwy komentarz pod jej adresem.

Ja, ostatnio namiętnie zdradzam swoje torebki z torbą do aparatu. Dlaczego? Regulowane przegrody, w których butelki dla Me mogą stać pionowo, system zewnętrznych kieszonek, który ułatwia utrzymanie porządku, i aparat, który jest zawsze pod ręką.

Swoją drogą nie rozumiem jak mężczyźni mogą egzystować bez torebek. Ach, oni przecież mają te magiczne kieszenie :) 

źródło: stylesetterblog


wtorek, 21 maja 2013

"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"




Po raz pierwszy cienkie parówki (te w plastikowych osłonkach) zjadłam mając niespełna 10 lat. Były ze Szwecji, z ketchupem i muszę przyznać, że mi smakowały.

Gdy jakiś czas później dotarło do mnie, że na parówki nie ma normy, a w ich składzie może się znaleźć dosłownie wszystko, nie jadłam ich przez kilka lat.

Dziś, no cóż, zdarza mi się zjeść hot doga na pewnej stacji benzynowej albo parówki z wody na śniadanie. Dlaczego? Może wypływające co jakiś czas skandale w przemyśle spożywczym  uświadomiły mi, że jedzenie produkowane na skalę przemysłową zawsze jest trochę syfiaste. Może uległam kampanii, że teraz to są lepsze parówki z zawartością mięsa ponad 80%. Sama nie wiem. Wiem natomiast, że parówek nie powinno się gotować, a jedynie podgrzewać w gorącej wodzie, choć znam i takich, co gotują je przez kilka minut i to na dodatek w plastikowych osłonkach.

Poniższy filmik zamieszczony na YouTube ponownie odebrał mi apetyt na parówki. Nie wiem na jak długo. Pewne jest, że jedzenie parówek jest ryzykowne dla zdrowia, ale jak to się mówi "jest ryzyko, jest zabawa" ;)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...