wtorek, 21 maja 2013

"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"




Po raz pierwszy cienkie parówki (te w plastikowych osłonkach) zjadłam mając niespełna 10 lat. Były ze Szwecji, z ketchupem i muszę przyznać, że mi smakowały.

Gdy jakiś czas później dotarło do mnie, że na parówki nie ma normy, a w ich składzie może się znaleźć dosłownie wszystko, nie jadłam ich przez kilka lat.

Dziś, no cóż, zdarza mi się zjeść hot doga na pewnej stacji benzynowej albo parówki z wody na śniadanie. Dlaczego? Może wypływające co jakiś czas skandale w przemyśle spożywczym  uświadomiły mi, że jedzenie produkowane na skalę przemysłową zawsze jest trochę syfiaste. Może uległam kampanii, że teraz to są lepsze parówki z zawartością mięsa ponad 80%. Sama nie wiem. Wiem natomiast, że parówek nie powinno się gotować, a jedynie podgrzewać w gorącej wodzie, choć znam i takich, co gotują je przez kilka minut i to na dodatek w plastikowych osłonkach.

Poniższy filmik zamieszczony na YouTube ponownie odebrał mi apetyt na parówki. Nie wiem na jak długo. Pewne jest, że jedzenie parówek jest ryzykowne dla zdrowia, ale jak to się mówi "jest ryzyko, jest zabawa" ;)



2 komentarze:

  1. Czasami warto nie wiedzieć co z czego jest ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten filmik mnie nie powstrzyma :D
    wiem jak bardzo parówki są niezdrowe, ale ja je bardzo lubię i raz na jakiś czas się nimi zajadam ;)
    mogę zapytać dlaczego nie ma na Twoim blogu gadżetu obserwatorzy? Twój blog bardzo mi się podoba, a nie mam jak zaobserwować ;) nie mam fb itd.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...