poniedziałek, 29 lipca 2013

Perfekcyjna pani domu


Zanim zostałam olśniona (dzięki Susanna szyje :), że podczas prasowania można korzystać z spryskiwacza do kwiatków zamiast funkcji zraszania żelazka, naprasowałam się kilka lat. Oj, naprasowałam.
Cenię sobie wszystkie patenty, które ułatwiają porządkowanie i prowadzenie domu. Dzisiaj, kilka tych, które usprawniają jakże męczącą i nużąca czynność składania wszelkiego rodzaju koszul, t-shirtów, jeansów i ręczników.
Polecam :)

niedziela, 28 lipca 2013

Same zabawki szczęścia nie dają


Jestem minimalistką, i tak jak każdy mam własny gust, własne poczucie estetyki.
Zanim Klara przyszła na świat widziałam niejeden pokój dziecięcy zawalony zabawkami. Wiem, że zabawki potrafią wychodzić spod łóżka, z półek, z szuflad i ze skrzynek robiąc z przestrzeni jeden chaos, pstrokaty miszmasz. Krzyczą kolory, dźwięki, faktury i kształty. Wiedziałam, że tego nie chcę. Wg mnie taki anturaż na co dzień przeszkadza dziecku w koncentrowaniu uwagi, i ogólnie rzecz biorąc w rozwoju. Osobiście wolę porządek, a przynajmniej „ugładzony” nieład. „Dziecko też człowiek” i pewnie ma tak samo. Poprosiłam, więc najbliższych aby powstrzymali się od kupowania zabawek, bo:
  1. Mam swoją filozofię dotyczącą sposobu wychowania. Nie chcę, żeby dziecko żyło w otoczeniu w którym trudno o skupienie uwagi. Chcę aby wyrobiło sobie poczucie smaku, ładu i harmonii.
  2. Nie chcę by odwiedziny bliskich kojarzyły się dziecku tylko z prezentami. Osobiście słyszałam jak dziecko na widok babci czy cioci pyta „Masz coś dla mnie?”. Chciałabym aby same odwiedziny najbliższych były radością.
  3. Wg mnie częste prezenty bez okazji zmniejszają w dziecku radość z ich otrzymywania, a zabawki otrzymywane co chwilę zajmują dziecko tylko na chwilę. 
  4. Mam swoje poczucie estetyki, i to ja spędzam z Klarą na zabawie najwięcej czasu, a zatem jej kącik to także moje codzienne otoczenie. Chcę mieć wpływ na jego wygląd i na dźwięki jakie wydaje.
  5. Sama nie obdarowywałam innych dzieci extra prezentami i chcę mieć radość z wybierania rowerków czy lal.
  6. Jeżeli rodzice nie życzą sobie karmienia dzieci słodkościami czy obdarowywania prezencikami najbliżsi powinni to uszanować.
Moja propozycja dla darczyńców jest taka:
  1. Zorientuj się czy dziecko nie ma swojej skarbonki, do której zbiera pieniążki na spełnianie swoich dziecięcych marzeń. Jeśli tak, wrzuć do niej grosik, który zamierzałeś wydać na kolejną „cudowną” zabawkę.
  2. Porozmawiaj z dzieckiem, pobaw się z nim lub zabierz je na spacer, i podaruj mu to co najcenniejsze: czas i uwagę.
  3. Jeżeli jednak  chcesz kupić coś extra, to skonsultuj z rodzicami zakup prezentu, albo przynajmniej dowiedz się czy rzeczywiście zrobisz dziecku frajdę.
  4. Ciekawa książeczka to naprawdę dobry pomysł :)

piątek, 26 lipca 2013

Wszyscy jesteśmy noszeniakami



Moja przygoda z chustą zaczęła się w grudniu 2011r., i licząc z "przesiadką" na nosidełko trwała do marca 2013r.
Po pierwsze, wbrew temu co czytałam, noszenie dzieci w chuście nie należy do zbyt popularnych (przynajmniej w Szczecinie). Nie lubię rzucać się w oczy jednak z dzieckiem w chuście to nie było możliwe. Pamiętam kilka zdziwionych spojrzeń i komentarzy. Przed swoją przygodą z noszeniem, sama całkiem sceptycznie patrzyłam na „chustomaniaków”. Wydawali mi się jacyś nawiedzeni i przesadzeni. Gdy jednak przyjście na świat Klary zostało już określone w czasie natknęłam się na artykuł na temat rodzicielstwa bliskości, a argumenty za noszeniem dzieci przekonały mnie co do jego sensu. Noszone dziecko jest spokojniejsze, mniej płacze, „czuje się częścią świata dorosłych, widzi dokładnie wszystko z ich perspektywy, dzięki czemu uczy się wzorców i zachowań potrzebnych w dorosłym życiu. Jednym słowem noszone dziecko lepiej się rozwija, szybciej uczy i staje się samodzielne(…)”(źródło: www.pl.lennylamb.com).

Noszenie Klary było fajne, wygodne i praktyczne. Dzięki chuście mogłam zrobić porządki w domu, załatwić wiele spraw na mieście, zabrać dziecko na spacer brzegiem morza, do lasu, a także na wędrówkę po górach. Dzisiaj jednak chyba od razu wybrałabym nosidełko ze specjalną wkładką dla noworodków, ale sam idea noszenia bardzo mi odpowiada. Apeluję do wszystkich mam aby nosiły swoje dzieci, bo tak jak to kiedyś powiedziała moja siostra „Wszyscy jesteśmy noszeniakami” ;)

Używałam chusty elastycznej Lenny Lamb w kolorze akwamaryny i nosidełka Ergobaby Organic Collection Baby Carriers. Wiązania chusty nauczyłam się sama przed lustrem z dołączonej do niej instrukcji na CD. Tak naprawdę wiązanie nie jest trudne. O technice noszenia nie będę się rozpisywać, bo w sieci jest pełno instrukcji i wskazówek, jak choćby ta na stronie Kingi Cherek.

środa, 24 lipca 2013

Brzoskwiniowa herbata mrożona

Herbata to napój, który kocham miłością stałą. Towarzyszy mi od rana do wieczora przez cały rok. Zielona, czarna, biała, ziołowa, owocowa, Earl Grey, z cytryną, z mlekiem, z miodem, z odrobiną cukru czy z sokiem malinowym… Znam już jej wiele odsłon, ale wiem, że poznam jeszcze nie jedną.
Herbata to także dobry pretekst do rozmowy z kimś ważnym i lubianym, to możliwość złapania oddechu i dystansu w pośpiechu dnia codziennego, a także możliwość ugaszenia pragnienia w gorący dzień. Dzień, taki jak dziś :)


Brzoskwiniowa herbata mrożona

składniki:
5 torebek czarnej herbaty
2 świeże brzoskwinie
4-5 łyżek cukru
2 litry wody (najlepiej przefiltrowanej lub mineralnej)
opcjonalnie: kostki lodu, plasterki cytryny, listki świeżej mięty

przygotowanie:
Brzoskwinie umyć, obrać, pokroić i włożyć do garnka. Dodać cukier, szklankę wody po czym zagotować i pozostawić pod przykryciem na wolnym ogniu na 10 minut. Herbatę ekspresową zaparzyć w szklance. Po 5 minutach wyjąć torebki, a napar przelać do brzoskwiniowego „syropu”. Całość wystudzić do temperatury pokojowej, dodać pozostałą część wody i włożyć do lodówki na co najmniej 2 godziny. Przed podaniem przecedzić.
Podawać z kostkami lodu i plasterkiem cytryny ew. miętą.
Polecam.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Pewna postawa

źródło: www.gdefon.com
Ostatnio dowiedziałam się, że tak jak odpowiednim sposobem myślenia możemy zaprogramować się na sukces, tak i  przyjmując odpowiednie postawy i wykonując odpowiednie gesty możemy wiele zdziałać w tej materii. Wystarczy przed ważnym spotkaniem, wystąpieniem czy rozmową na dwie minuty przyjąć jedną z tzw. "pozycji siły", aby promieniować na nich pewnością siebie. "Pozycje siły" to wszystkie te pozycje, które nas "powiększają". Najbardziej obrazową "pozycją siły" jest chyba ta, którą naturalnie przyjmują piłkarze po strzeleniu gola albo zwycięzcy przekraczający linię mety. Tak naprawdę wystarczy wziąć ręce za głowę i położyć nogi na stół albo rozsiąść się szeroko w fotelu albo stanąć przy biurku czy stole szeroko się o nie podpierając, wytrzymać dwie minuty, a potem świat będzie nasz ;)

Dla zainteresowanych tematem filmik:


czwartek, 18 lipca 2013

Bób z wody


Chociaż wiem, że znowu od A. usłyszę "To śmierdzi. Jak możesz to jeść?", kupuję, gotuję, solę i zajadam. I tak co roku, jak tylko pojawi się w zieleniakach. Bób, bo o nim mowa, jest zdrowy, a jego zasadotwórcze właściwości  wspomagają procesy odtruwające w organizmie. To bardzo ważne, bo ogólnie rzecz biorąc jesteśmy bardzo zakwaszeni. Warto zatem wykorzystać trwający na niego sezon i przygotować

Bób z wody

składniki:
0,5 kg bobu
1 łyżeczka soli
1,5 l wody
sól, opcjonalnie masło do smaku
przygotowanie:
Wodę gotujemy w garnku i lekko solimy. Bób przebieramy, dokładnie płuczemy i przekładamy do wrzącej wody. Pod przykryciem na wolnym ogniu gotujemy młody bób 15 minut, starszy 30. Najlepiej sprawdzić co jakiś czas stopień ugotowania, aby uniknąć rozgotowania. Ugotowany bób lekko studzimy i podajemy z solą lub z masłem. Młody bób możemy jeść ze skórką, która zawiera substancje ułatwiające trawienie.
Dobry do pojadania między posiłkami ;)
Polecam.

środa, 17 lipca 2013

Liebster Blog Award

Ostatnio otrzymałam dwie nominacje do Liebster Blog Award. Nominowała mnie Kajka Roo (Projekt: Czlowiek) oraz matka_de (Codzienne wyzwania Matki Debiutującej). Bardzo dziękuję :) Osobiście nie jestem zwolenniczką jakichkolwiek łańcuszków, dlatego "nie podam dalej".  W ramach podziękowania za wyróżnienia moje odpowiedzi na:

 pytania Kajki Roo:
  1. Cukierki czy lizaki? Czekolada :)
  2. Na kołdrze czy pod kołdrą? Zależy :)
  3. Szminka czy błyszczyk? Szminka
  4. Za rok tą porą będę Żyję tu i teraz, i nie zastanawiam się nad tym
  5. Za 15 lat j.w.
  6. Za 30 lat j.w.
  7. Fioletowy czy pomarańczowy? Pomarańczowy
  8. Galeria czy muzeum? Galeria
  9. Dzieci są... Darem, zadaniem i próbą
  10. Mąż powinien... Kochać
  11. Żona powinna... Kochać

i pytania matki_de:
  1. Z jakiej pyszności nie zrezygnujesz nawet gdy jesteś na diecie? Z szaszłyka :)
  2. Wieczór spokojny w domu czy impreza na mieście? Teoretycznie impreza na mieście, a praktycznie spokojny w domu :)
  3. Jak byś spędziła samotny dzień bez dzieci? Na plaży. Zabrałabym męża, jedzenie, dobrą książkę i krem z filtrem :)
  4. Najbardziej znielubiana czynność domowa? Chyba prasowanie
  5. Gazety czy książki? Książki
  6. Ulubione święta? Spędzane w domu rodzinnym
  7. Ulubiona zabawa z dzieckiem? Wygłupy w tańcu :)
  8. Kim chciałaś być jako dziecko? Maklerem giełdowym
  9. Co najbardziej Ci się podoba w prowadzeniu bloga? Możliwość tworzenia
  10. Ostatnia rzecz jaką robisz przed zaśnięciem? Przytulam się do A.
  11. Piosenka, która ostatnio chodzi Ci po głowie? Pożyczony Sylwii Grzeszczak


Uzupełnienie:

Jeszcze jedna nominacja  od AniW (Mamania). Bardzo dziękuję :)

Moje odpowiedzi na pytania AniW:
  1. Twój znak zodiaku to ... Skorpion
  2. Ulubiony kolor?  Biały, granatowy i turkusowy
  3. Chciałabym zwiedzić ... Nowy Jork
  4. Jakiej muzyki lubisz słuchać?  Różnie bywa
  5. Ulubiony sklep odzieżowy? H&M
  6. Jakie pasje chciałabyś rozwijać u swojego dziecka?  Jego własną :) Martwię się raczej o to aby jej nie "przeoczyć"
  7. Jakie Ty masz pasje? Fotografia, gotowanie, film
  8. Morze, jeziora czy góry?  Morze i góry. Dom z zejściem na plażę byłby dla mnie rajem :)
  9. Jak dużą rodzinę chciałabyś mieć? Nieraz bardzo dużą :)
  10. Piosenka, która kojarzy Ci się z romantycznymi chwilami w Twoim życiu? Zawsze tam gdzie Ty Lady Pank
  11. Tusz do rzęs czy szminka Tusz "od zawsze", szminka od roku :)

wtorek, 16 lipca 2013

Wyrastam?

 


Zwierciadło to chyba jedyne czasopismo, które potrafi we mnie wzbudzić żywe zainteresowanie. Bywa, że latami czytam co miesiąc, ale zdarza się, że miesiącami nie czytam wcale.
Zazwyczaj lektura Zwierciadła skłaniała mnie do głębszych refleksji, ale lipcowy numer przeszedł przeze mnie bez większego echa. Może zawinił mój brak nastroju, może to jest kiepski numer, a może tak jak z przekonań, wierzeń i znajomości wyrasta się także ze swoich ulubionych gazet.

Nie mniej jednak w trakcie lektury zastanowiła mnie rozmowa Tomasza Jastruna z Krzysztofem Koroną  Miłość publiczna. Z rozmowy wynika, że zjawisko uprawiania seksu w miejscach publicznych zdarza się coraz częściej. Osobiście ekscesom na dzikiej plaży nie mówię nie, ale igraszkom na przepełnionej plaży stanowczo się sprzeciwiam. "Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka" (Alexis de Tocqueville). Zapamiętam też, mądrość Kartezjusza wspomnianą przez dr Ebena Alexandra w wywiadzie Życie po przeżyciu Marty Grzywacz: „Jeśli naprawdę poszukujesz prawdy, powinieneś chociaż raz w życiu zwątpić we wszystko”. Chociaż sceptycznie podchodzę do wizji nieba przedstawionej przez kontrowersyjnego Doktora to zgadzam się z nim, że wiara w nieśmiertelność duszy uwalnia od strachu przed śmiercią.

poniedziałek, 15 lipca 2013

"Mama wraca do pracy"

Ostatnio nie mam czasu na nic, nawet na to żeby spokojnie pomyśleć. Być może dlatego echem odbija się we mnie kampania Bebilonu "Mama wraca do pracy". Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy w telewizji poczułam się dotknięta. Że niby wybierając urlop wychowawczy nie daję rady, nawalam... Ja już nic nie rozumiem. Dla mnie urlop wychowawczy, to nie przerwa. Gdy pracowałam miałam czas, żeby obejrzeć film, poczytać, teraz notorycznie brak mi czasu dla siebie. Toaleta w samotności jest wyzwaniem, a Oni mówią "Mama wraca do pracy"...  Czy hasło to nie powinno brzmieć "Mama wraca do zarabiania pieniędzy", bo będąc mamą zrozumiałam, że wychowywanie dziecka to praca 24 godziny na dobę...


środa, 10 lipca 2013

Do lasu chcę

Wśród rzeczy, które lubię najbardziej są spacery. Zwłaszcza te za długie, i te po lesie. Nieważne czy jest wiosna, lato, jesień czy zima. W lesie zawsze czuję się dobrze. Słyszę swój oddech, swoje myśli, jestem bezpieczna. Zwalniam i kocham to.






PS
"Musisz tu przyjść"

piątek, 5 lipca 2013

Siła koloru

O tym, że lepsza dla kobiety jest bluzka w "jej kolorze" niedopasowana krojem, niż dobrze skrojona w kolorze nie odpowiednim dla niej, usłyszałam kilka lat temu na warsztatach Moc barw – Twój typ kolorystyczny. Na szkoleniu dowiedziałam się również, że oprócz czterech podstawowych pór roku (wśród typów urody) istnieje jeszcze osiem pośrednich oraz że jestem jesienią a nie zimą, i to chyba był dla mnie największy zonk :)

Naprawdę warto poświęcić trochę czasu i zastanowić się jakim typem kolorystycznym jestem, bo ubrania w kolorach korzystnych dla nas sprawiają, że nasze oczy błyszczą, zęby wydają się bielsze a cera promienieje. Zamiast komplementów w stylu "Piękna sukienka" zaczynamy słyszeć  "Pięknie dziś wyglądasz". Poniżej zamieszczam znalezione na blogu Cardigan Empire zestawienia, które z pewnością ułatwią nam odnalezienie kolorów korzystnych dla nas .

źródło: Cardigan Empire

poniedziałek, 1 lipca 2013

"Żeby się tylko nie zakochać"

źródło: www.cinenouvelles.com

Miejsce akcji: australijskie wybrzeże
Bohaterowie: Lil (Naomi Watts), Roz (Robin Wright), Ian syn Lil (Xavier Samuel), Tom syn Roz (James Frecheville) 
Fabuła: Historia dwóch kobiet, które przyjaźnią się od dziecka. Splot wydarzeń sprawia, że każda z nich wdaje się w romans z synem tej drugiej.

Recenzja: Bohaterowie opowieści żyją w świecie oderwanym od rzeczywistości, przez co cała sytuacja zdaje się być nierealna. Z zagmatwanej relacji, w którą uwikłani są  wszyscy, można by  wyciągnąć więcej. Całą czwórkę bohaterów z przyjemnością poznałabym lepiej, bo dla mnie, w każdym z nich drzemie niewykorzystany potencjał. Nie mniej jednak obraz oczarował mnie pięknem australijskiego wybrzeża, szumem oceanu i  klimatem stworzonym między słowami. Idealne matki to piękna bajka dla dorosłych, którą naprawdę dobrze się ogląda. Polecam wszystkim, którym marzy się dom z widokiem na ocean :)

Refleksja: Czy przekraczanie granic w relacjach matka przyjaciel syna/córki i ojciec przyjaciółka córki/syna jest moralne? Obraz utwierdził mnie w przekonaniu, że miłość i namiętność między ludźmi to bardzo silne uczucia, którym większości z nas trudno jest się oprzeć. Po seansie przypomniał mi się, także wywiad Lilianny Bartowskiej z Krystyną Jandą przeczytany dawno temu w Głosie Szczecińskim: 
"Zdarza się takie nieszczęście, że człowiek się zakochuje i to jest jak choroba, wielkie cierpienie, bo ta miłość jest niedozwolona, niemożliwa. Przez ostatnie lata w moim małżeństwie, zawsze na Boże Narodzenie z mężem składamy sobie takie życzenia: "Żeby się tylko nie zakochać!". Przecież nikt nie chce źle! Tylko - niestety - miłość jest jak choroba!"

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...