poniedziałek, 31 marca 2014

Mój PRL: Papierowe ekscytacje


Kiedyś wystarczył ołówek, kartka papieru, znajomi i emocje gotowe. Państwa i miasta, wisielec, okręty, kółko i krzyżyk, piłkarzyki i czołgi... Grało się dla zabicia czasu, z nudy, dla zabawy, w szkole, w domu i na podwórku. Były kłótnie, smak przegranej i radość z wygranej - takie peerelowskie papierowe emocje ;)


czwartek, 27 marca 2014

Pomysł na obiad #18: Kiełbasa pieczona z ziemniakami i cebulą

Jeden z tych jednogarnkowych. Jeden z tych z kiełbasą. Jeden z tych co sam się robi. Jeden z tych co da się lubić. Polecam!


Kiełbasa pieczona z ziemniakami i cebulą

składniki:
12 młodych ziemniaków (~800 g)
450 g kiełbasy (u mnie: biała surowa)
6 małych cebul
2 ząbki czosnku
3 listki laurowe
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka tymianku
1/3 łyżeczki ostrej papryki
12 łyżek oleju


przygotowanie:
Ziemniaki umyć i wedle upodobań obrać lub oskrobać, a następnie pokroić na ćwiartki. Cebulę obrać i pokroić w szóstki. Kiełbasę pokroić na 2 cm kawałki. Czosnek obrać i pokroić w cieniutkie plasterki. Wszystkie składniki przełożyć do naczynia żaroodpornego, dodać sól pieprz, tymianek, ostrą paprykę, listki laurowe, olej i delikatnie wymieszać. Przykryć pokrywką. W piekarniku wybrać funkcję termoobiegu i nagrzać go do 200oC, następnie włożyć naczynie z potrawą. Po osiągnięciu temperatury 200oC piec 30 minut, ściągnąć pokrywkę i piec jeszcze pół godziny. Można podać z dodatkiem ketchupu, majonezu albo musztardy. Polecam!


środa, 26 marca 2014

Liebster Blog Award #5

Otrzymałam kolejną nominacje Liebster Blog Award. Nominowała mnie Małgorzata Rita (Try to design). Bardzo dziękuję. Swoim zwyczajem "nie podaje dalej", a w ramach podziękowania za wyróżnienia moje odpowiedzi:

  1. Gdybyś mógł/a wybrać jedną osobę z przeszłości i ją wskrzesić, kto to by był? Jan Paweł II
  2. Twój popisowy numer w kuchni? Szaszłyki
  3. Piosenka, którą poznałeś w dzieciństwie?


  4. Twój ulubiony cytat? Ostatnio: Nigdy, nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawaj.  Winston Churchill 
  5. Zakładając, że masz nieograniczone możliwości wyboru - co chciał/abyś zobaczyć? Hawaje, Wodospad Angel, Burdż Chalifa i wiele innych miejsc
  6. Cecha charakteru, którą w sobie cenisz? Ciekawość, żądza wiedzy
  7. Rzecz bez której twój świat nie mógłby istnieć? Książki
  8. Wyjątkowa książka, którą przeczytałeś (chcesz przeczytać) i dlaczego? Ostatnie moje książkowe przebudzenie to Radość każdego dnia autorstwa Byron Katie i Stephena Mitchell
  9. Piosenka, którą zadedykował/abyś ukochanej osobie?


  10. Od czego zaczynasz dzień? Od kawy
  11. Dlaczego założyłeś/aś bloga? Z potrzeby tworzenia

wtorek, 25 marca 2014

W pogoni za szczęściem #3: Wdzięczność

Jesteś
Oddychasz
Widzisz
Smakujesz
Czujesz
Odkrywasz
Poznajesz
Doświadczasz
Przeżywasz
Kochasz...

Myślisz, że to tylko kolejny dzień w twoim życiu? To nie jest kolejny dzień. To dzień, który został ci dany dzisiaj. Został ci dany. To prezent.* 

Czasem aż rozpiera mnie uczucie wdzięczności za to, że jestem. Cieszy mnie wszystko: niebo, słońce, Jej "Nie, jeszcze nie teraz", rozmowa z kimś bliskim i z kimś zupełnie nieznajomym, śpiew ptaka, woda w kranie i zielona sałata. Kocham ten stan lekkiej euforii. Wiem, że to szczęście.


Szczerze polecam wystąpienie TED Louie Schwartzberga "Natura. Piękno. Wdzięczność.", a zwłaszcza drugą jego część (~ 3′30″) będącą prezentacją projektu "Szczęście bez tajemnic". Ten króciutki filmik skłania do refleksji nad pięknem każdej chwili życia. Polecam! (Jeżeli po odpaleniu filmiku jakość jego jest kiepska polecam zmaksymalizować okno filmiku i cofnąć nieco suwak - u mnie pomaga ;), ew. obejrzeć filmik tutaj).





W pogoni za szczęściem #2: Pogoda ducha
W pogoni za szczęściem #1: Szczęście można kupić


*Starszy mężczyzna, "Szczęście bez tajemnic", Louie Schwartzberg: "Natura. Piękno. Wdzięczność." (TED)


sobota, 22 marca 2014

Pocztówki z Międzyzdrojów #2

Międzyzdroje jak chyba każdy nadbałtycki kurort zdaje się budzić wiosną do lata a jesienią zasypiać na zimę. Dziwne jest to, że ta sezonowość niczym meteopatia wpływa na moją duszę, bo tak jak jesienne pustoszenie miasteczka doprowadza mnie do smutku, który zdaje się przyczyny nie mieć, tak jego wiosenne przebudzenie powoduje we mnie nieuzasadnioną radość.
Jako że nasz tydzień laby u babci dobiega końca kilka kadrów z Międzyzdrojów. Zapraszam zatem na spacer brzegiem morza na chwilę przed sezonem ;)















PS ;)


czwartek, 20 marca 2014

Sieciowe znaleziska: Wiosna

„© Depositphotos.com/korovin"

Za co kocham wiosnę? Za to, że wszystko budzi do życia, za słońce, za ciepły deszcz, za tęcze, za burze, za długie dnie, za optymizm i nadzieje, które przynosi, i za to, że wszystko raz jeszcze znowu przed nami, i za kwiaty. Tak, kwitnące jabłonie, wiśnie, grusze, bzy i młoda zieleń lasu, to coś za co wiosnę kocham chyba najbardziej. Szczęśliwej i dobrej wiosny życzę wszystkim czytelnikom rzeczy zebranych :) I jeszcze kilka iście wiosennych inspiracji:

Optymistyczna wiosenna piosenka.

Koszula z kwiatowym nadrukiem.

Słodkie lizaki.

Bajeczne kwiaty we włosach.

Pomysł na czarowny naszyjnik.

Cztery sposoby na ułożenie kwiatów w wazonie. 

68 kwiatków do pokolorowania dla najmłodszych.

Magnolie jak na wyciągnięcie ręki.

Kilka zwierciadlanych rad jak przygotować ciało na wiosnę.

Uroczy manicure w kwiatki.

I jeszcze kilka pomysłów na kwiaty w wazonie.


 

czwartek, 13 marca 2014

Enneagram

Choć zarzucana jest mu zbytnia schematyczność i szufladkowanie to szczerze zachęcam do rozwiązania testu zamieszczonego na stronie enneagram.pl. Sama sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju testów, ale opisowy wynik jaki otrzymałam zrobił na mnie wrażenie.  Polecam!

Enneagram - polish labels



PS
5w4 – Obrazoburca ;)


wtorek, 11 marca 2014

Ale kino: Take This Waltz (2011)

Jako że bardzo lubię Leonarda Cohena już sam tytuł  zachęcił mnie do obejrzenia tego filmu. To historia Margot, która spotyka intrygującego Daniela. W momencie gdy zaczynamy dopingować tej sympatycznej dwójce dowiadujemy się o mężu Margot - Lou. Ich małżeństwo przechodzi kryzys, a może raczej doświadcza go Margot, bo Lou pochłonięty swoją pasją i miłością do żony wydaje się być szczęśliwy.

źródło: www.imdb.com

"Take This Waltz" to studium uczucia wewnętrznej samotności, którą w różnym stopniu odczuwa każdy. Z tą małą pustką trzeba nauczyć się żyć, bo nic innego z nią zrobić chyba nie można. Wiara w to, że ktoś ją ma nam wypełnić to iluzja, która sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi i pełni nadziei poddajemy się nowym namiętnościom. Owszem zagłuszają one owo poczucie, ale mają to do siebie, że po jakimś czasie także gasną. "Take This Waltz" to ciepłe i klimatyczne kino, które skłania do refleksji nad istotą małżeństwa, którą zdaje się być miłość oparta na dialogu pełnym zrozumienia i szczerości takiej, aż do bólu. Polecam!

„Nowe starzeje się tak samo jak zestarzało się stare.”
"(...) życie ma w sobie lukę, tak po prostu jest. Można oszaleć próbując ją wypełnić jak jakiś lunatyk."
Geraldine, Take This Waltz



poniedziałek, 10 marca 2014

To nie jest kraj dla starych ludzi #2: Dyskontowa rzeczywistość



W Szczecinie jeden dyskont przypada na ~7 tyś mieszkańców. Osobiście mam 750 m do Lidla, po 850 m do dwóch Biedronek i 1300 m do Netto i trzeciej Biedronki. Dość częsta ostatnimi czasy lektura treści w stylu "Dyskonty nas zabiją" sprawiła, iż zakupy w dyskontach coraz częściej skłaniają do przemyśleń.

W to co usiłują wcisnąć mi media, iż Polacy kochają niskie ceny szczerze wątpię. Polacy wybierają niskie ceny w dyskontach na takiej samej zasadzie co kilkudniowe wczasy nad polskim morzem - na takie ich stać. Wbrew propagowanej w mediach opinii, że w dyskontach zaopatrują się wszyscy, uważam, że to ludzie raczej ubodzy i średnio zarabiający. Co najdziwniejsze coraz częściej w tzw. zestawieniach cen koszyków z zakupami robionymi w supermarketach i dyskontach okazuje się, że w dyskontach wcale nie jest najtaniej, a ceny poszczególnych artykułów na przestrzeni lat znacznie poszły w górę. Dyskonty mają też specjalnie dla siebie produkowane produkty w odmiennych niż zazwyczaj gramaturach, przez co konsumenci mają czasem złudne wrażenie, że kupują taniej.

Czy dyskonty to mądry wybór? I tu po dłuższym zastanowieniu mam wątpliwości. Od siostry, która studiowała Technologię Żywności wiem, że to dyskonty dyktują warunki producentom. W internecie można przeczytać, o tym jak masarnia wyprodukowała dla jakiejś sieci kiełbasę śląską w cenie ~5zł za kg, a jedynym wymaganiem co do składu surowcowego było, aby produkt końcowy w badaniu organoleptycznym nie budził zastrzeżeń. Czytałam też o przypadku mleczarni, która robiła dla dyskontów śmietanę z mąki ziemniaczanej, bo stawka jaką zaproponowano była za niska. Są także głosy, bardziej optymistyczne, że zakładom produkcyjnym nie opłaca się wprowadzać zmian na liniach produkcyjnych i, że tak naprawdę produkty produkowane przez znanych producentów są pewne. Trzeba tylko czytać etykiety z tyłu kto wyprodukował. Podobno producenci niskie ceny dla dyskontów odbijają sobie na cenach dla pozostałych odbiorców, przez co ceny u nich są jeszcze droższe. Gdzie jest prawda? Pewnie jak zwykle gdzieś po środku, ale pewności co do jakości produktów znanych mi producentów trochę mniej.


Pewne jest, że dyskonty planują dalszą ekspansję w Polsce, że poszerzają swą ofertę o towary z wyższych półek przez co mają kojarzyć się swoim klientom lepiej, choć już teraz  statystycznie Polacy najczęściej wybierają dyskonty zostawiając tam większą cześć swoich budżetów domowych. Nie zasilają tym samym budżetu własnego kraju, w którym dziura z roku na rok jest coraz większa, a obsługa długu krajowego coraz droższa.

Podobno stanowisko pracy w dyskoncie to likwidacja pięciu stanowisk pracy w handlu tradycyjnym i trzech stanowisk pracy przy produkcji lokalnych produktów. Nie wiem na ile te wyliczenia są wiarygodne, ale na przestrzeni ostatnich lat sama widziałam upadające sklepiki spożywcze, zieleniaki i piekarnie. Niepewna zatem staje się przyszłość wyborów konsumenckich następnych pokoleń Polaków, bo z pewnością zostaną one mocno ograniczone. Nie jestem też pewna, czy po zdobyciu rynku ceny w dyskontach nadal będą niskie i czy nie zaczną znikać z ich oferty nasze produkty krajowe. Pewne jest, że w perspektywie czasu wytłuką one konkurencję jaką są lokalni sprzedawcy co nie pozostanie bez wpływu na lokalnych producentów, a w dłuższej perspektywie chyba nie tylko na lokalnych. Pewne jest także, że grube pieniądze są wywożone za granice gdzie pracują na poczet innych krajów. Zaczyna mnie to boleć i coraz częściej zastanawiam się czy „codziennie niskie ceny” przez co w koszyku mamy „więcej za mniej”, to naprawdę „mądry wybór”. W każdym razie komentarze w stylu „Polska to kraj na sprzedaż”, „Polacy będą parobkami sprzątającymi autostrady dla Europy”, "Pasza dla pospólstwa" coraz bardziej smucą i niepokoją. Ale co ja piszę, przecież jest super, więc o co mi chodzi...


czwartek, 6 marca 2014

Pomysł na obiad #17: Ryż z kurczakiem i porem

Prosty obiad, który zawsze wychodzi. Czasem rezygnuję z musztardy i używam tylko białej części pora przez co sos jest delikatniejszy w smaku. Polecam!


Ryż z kurczakiem i porem

składniki:
200 g ryżu
400 g fileta z kurczaka
1 por
3 łyżki śmietany 12%
1 łyżka musztardy (u mnie dijon)
olej
sól
pieprz


przygotowanie:
Ryż wsypać do garnka, zalać 400 ml wody, osolić i zagotować. Po 5 minutach zredukować moc grzania do minimum, a po 15 wyłączyć i pozostawić pod przykryciem.
Mięso umyć, osuszyć i pokroić w niewielkie kawałki, przyprawić solą pieprzem, łyżką musztardy i odstawić. Pora umyć, obrać i pokroić. Na niewielkiej ilości oleju usmażyć mięso. Następnie dodać do niego  pora i smażyć jeszcze przez 2-3 minuty. Całość doprawić śmietaną i wszystko razem dobrze wymieszać. Wyłączyć grzanie i zostawić przez chwilę pod przykryciem. Polecam!


wtorek, 4 marca 2014

Zrób to sam: Memory

Kolorowe nakrętki oklejone kolorowym papierem i można zagrać w memory. Można też posortować kolorami, poukładać kształty. Niby nic, a zabawa gwarantowana. Polecam!


Do wykonania memory zainspirował mnie blog Dzieciaki w domu, a dokładniej ten post. Moje modyfikacje projektu: do wypełnienia nakrętek zamiast kolorowych gąbek wykorzystałam papier samoprzylepny zakupiony markecie (~6zł) i dodatkowo wykonałam pudełko będące całkiem sprytnym schowkiem na nakrętki.
Materiały potrzebne do zrobienia memory:


Na arkuszach papierów samoprzylepnych nadrukowałam kółka potrzebne do wypełnienia nakrętek oraz literki i kółka do ozdobienia pudełka (plik do wydruku tutaj), po czym wszystko powycinałam, poprzyklejałam i gotowe. Memory naprawdę zainteresowało i zajęło Klarę, dlatego szczerze polecam :)





PS
Bardzo oryginalna mozaika z nakrętek.


poniedziałek, 3 marca 2014

Nie bądź głupi! Czytaj!

„(...) marketingowa zagłada narodu. 24 godziny na dobę, do końca życia różne siły ciężko pracują ogłupiając nas do zgonu. Więc żeby się bronić i walczyć z wchłanianiem głupoty do naszych procesów myślowych musimy nauczyć się czytać, żeby pobudzić naszą wyobraźnię, żeby doskonalić naszą własną świadomość, nasz własny system wartości. Wszyscy potrzebujemy tych umiejętności żeby bronić się i zachować nasze umysły. (...)”
Henry Barthes, Z dystansu



A teraz, tylko szczerze:

Ostatni raz w bibliotece/księgarni byłam/em .... dni/miesięcy/lat temu. Książkę wypożyczoną/zakupioną przeczytałam/em/nie przeczytałam/em.

I co? Jest dobrze czy pamięć nie sięga? Bo statystycznie, niestety, wciąż czytamy za mało. Osobiście nigdy tego nie zrozumiem, ponieważ dla mnie książki to ciekawe spotkania, których tematykę i uczestników sama sobie wybieram. Prawie zawsze prowokują do myślenia i często pozwalają lepiej zrozumieć siebie i świat. Potrafią zmotywować do działania, zapewnić przyjemny relaks, zabrać daleko od trosk i smutków. Są niczym przyjaciele gotowi na spotkanie wszędzie i o każdej porze. Czasem wzruszają do łez, a czasem powodują szczery wybuch śmiechu. Potrafią zabrać w daleką podróż bez wychodzenia z domu, a nawet zmienić sposób myślenia. Książki to podstawowe źródło wiedzy, dlatego nie bądź głupi i czytaj!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...