wtorek, 29 kwietnia 2014

Pomysł na obiad #22: Leczo z ryżem

Zawsze na wiosnę wracam do leczo. To rodem z Węgier jest smażone na smalcu. Moje nie, ale i tak jest wypasione (wszystkie składniki kroję w długie paski ;). Najlepiej smakuje mi z ryżem. Polecam.


Leczo z ryżem

składniki:
200 g ryżu
5 niedużych kiełbasek (u mnie: kiełbasa wieprzowa wędzona)
5 niedużych cebul
5 niedużych pomidorów (ew. pomidory z puszki)
1 duża czerwona papryka
1 duża zielona papryka
1 kiszony ogórek
szklanka soku pomidorowego (ew. bulionu lub wody)
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka słodkiej papryki
szczypta ostrej papryki
sól
pieprz
olej


przygotowanie:
Ryż wsypać do garnka, zalać 400 ml wody, osolić i zagotować. Po 5 minutach zredukować moc grzania do minimum, a po 15 wyłączyć i pozostawić pod przykryciem.
Kiełbasę przekroić wzdłuż, a następnie, też wzdłuż, pokroić na dość cienkie plastry i przesmażyć na dość mocno rozgrzanym na patelni oleju. Cebulę obrać i pokroić w piórka, dodać do kiełbasy, doprawić tymiankiem i smażyć na średnim ogniu do momentu zeszklenia się cebuli. Pomidory umyć, sparzyć, obrać ze skórki, przekroić na pół i pokroić w plasterki, po czym dodać je do kiełbasy. Papryki umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić wzdłuż na paski. Ogórki przekroić wzdłuż, a następnie, też wzdłuż, pokroić na cienkie plasterki. Paprykę i ogórki dodać do kiełbasy z cebulą i pomidorami. Całość podlać sokiem pomidorowym, doprawić słodką i ostrą papryką, solą, pieprzem i dusić na wolnym ogniu przez min. 20 minut (osobiście kroję paprykę wzdłuż na cztery, a po uduszeniu przepłukuję ją zimną wodą. Następnie ściągam z niej skórkę, po czym kroję w paski i z powrotem wrzucam do leczo, bo nie lubię odchodzących zrolowanych skórek od papryki w sosie). Polecam!


czwartek, 24 kwietnia 2014

Samodyscyplina kluczem do sukcesu

„© Depositphotos.com/LuckyShots"

Samodyscyplina pozwala przezwyciężać pokusy chwilowych emocji czy nastrojów i prawdziwie od nich uwalnia. To dzięki niej potrafimy wytrwać na diecie, systematycznie ćwiczyć, dokończyć pracę nad długoterminowym projektem gdy początkowy entuzjazm i zapał zniknie.  Samodyscyplina bowiem to systematyczne podejmowanie wysiłku niezbędnego do osiągnięcia założonego celu.

Wg Briana Tracy istnieje 9 dyscyplin, które mają istotny wpływ na nasze życie, i które warto w sobie rozwijać. Są to:
  1. Dyscyplina jasnego myślenia. Jednym z najlepszych sposobów na rozwijanie jasności myślenia jest siedzenie w samotności przez 30 do 60 minut i myślenie o jakimś poważnym problemie życiowym.*
  2. Dyscyplina codziennego ustalania celów. Weź notatnik i zapisz 10 celów jakie chciałbyś osiągnąć w ciągu najbliższych 12 miesięcy. (...) co rano przeprogramuj swoją podświadomość, a dopiero potem zaczynaj działać.*
  3. Dyscyplina codziennego zarządzania czasem. Dokładne zaplanowanie sobie dnia przed rozpoczęciem pracy zaoszczędzi ci co najmniej 10 minut za każdą minutę poświęconą na planowanie.**
  4. Dyscyplina odwagi. Jeśli się czegoś boisz, rozmowy z kimś, konfrontacji, powtarzaj sobie "Dam radę, dam radę, dam radę", a potem po prostu zrób to.**
  5. Dyscyplina doskonałego zdrowia. Jedz mniej, a ćwicz więcej.**
  6. Dyscyplina regularnego oszczędzania i inwestowania. Twoim zadaniem jest odkładanie 10, 15, 20% dochodów. Większość ludzi ma długi i zarzuca ten pomysł zupełnie, a ja mówię rozwiń w sobie nawyk odkładania 1% dochodu, (...) kiedy już się przyzwyczaisz podnieś te sumę do 2%, a potem 3 i 4. W ciągu roku nauczysz się żyć za 85 do 90% swoich dochodów a resztę odkładać. **
  7. Dyscyplina ciężkiej pracy. Pracuj przez cały czas pracy.***
  8. Dyscyplina ciągłej nauki. Codziennie czytaj. W samochodzie słuchaj płyt edukacyjnych. Bierz udział w seminariach.***
  9. Dyscyplina wytrwałości. Zawsze gdy masz ochotę zrezygnować, poddać się, iść na skróty, powiedz sobie: "Zaraz. To jest test, test mojego charakteru. Ma pokazać z czego jestem zrobiony. Nie chodzi o to nad czym pracuję, tu chodzi o to kim się stanę jeśli wytrzymam albo zrezygnuję." Zawsze wytrzymaj póki nie ukończysz zadania, a kiedy Ci się uda przebijesz się.***
Aby rozwijać w sobie samodyscyplinę niezbędna jest znajomość siebie, swoich marzeń i pragnień. Potrzebna jest też świadomość ciężkiej pracy oraz zaangażowanie i odwaga do jej podjęcia i poświęcenia się, bo samodyscyplina to ciężki długoterminowy wysiłek. Z pewnością jednak wart jest podjęcia, bo dzięki samodyscyplinie mamy więcej satysfakcji, zyskujemy pewność siebie, podbudowujemy poczucie własnej wartości, przywracamy sobie wiarę we własne możliwości. Pozwala też odzyskać kontrolę nad własnym życiem i osiągać cele, które początkowo mogą wydawać się poza naszym zasięgiem, dlatego ZDYSCYPLINUJ SIĘ, bo naprawdę warto ;)

PS



* Brian Tracy - Samodyscyplina (Fundament Efektywności) [Część 1]
** Brian Tracy - Samodyscyplina (Fundament Efektywności) [Część 2]
*** Brian Tracy - Samodyscyplina (Fundament Efektywności) [Część 3] 

środa, 16 kwietnia 2014

Pomysł na obiad #21: Cannelloni pod beszamelem i szpinakiem

Kiedyś. Kiedyś niemal wszystkie makarony robiłam w czerwonych sosach o smaku pomidorowym, a czekając pod piekarnikiem na cannelloni zastanawiałam się czy znowu miejscami będzie chrupać. Dzisiaj makarony inspirują mnie do poszukiwań nowych smaków i połączeń, a cannelloni nie chrupie. I tak jest ciekawiej i smaczniej.



Cannelloni pod beszamelem i szpinakiem

składniki:
~ 500g mięsa mielonego
~ 15 rurek makaronu Cannelloni
400 g pomidorów krojonych z puszki
1 cebula
200 g mrożonego szpinaku
2,5 szklanki mleka
3 łyżki masła
3 łyżki mąki
2 łyżki soku z cytryny
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 łyżka majeranku
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka tymianku
1 łyżka bazylii
sól
pieprz
~100 g sera żółtego drobno startego (u mnie ser mierzwiony)
naczynie/a do zapiekania, takie aby rurki wchodziły niemalże na ścisk

przygotowanie:
Mięso mielone doprawić solą, pieprzem, słodką papryką, majerankiem i usmażyć na patelni. W trakcie smażenia "siekać" mięso łopatką, aby było drobno porozbijane. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę, osolić, opieprzyć, doprawić tymiankiem i dodać do usmażonego mięsa. Wszystko razem dokładnie wymieszać. Gdy cebula zmięknie, dodać pomidory z zalewą, całość doprawić bazylią i dokładnie wymieszać. Pozostawić pod przykryciem na wolnym ogniu na 15- 20 minut i wystudzić. (Osobiście blenderuje mięso w kilku miejscach przez kilka sekund i całość dokładnie mieszam, po to aby mięso stało się mniej sypkie). Rurki nadziać farszem i ułożyć w naczyniu do zapiekania.
Szpinak "rozmrozić" na łyżce masła. W garnku na wolnym ogniu roztopić masło i stopniowo dodawać do niego mąkę stale mieszając trzepaczką drucianą. Gdy baza zgęstnieje (~4 minut) powoli dolewać mleko nie zaprzestając mieszania. Doprawić solą, pieprzem, gałką muszkatołową i sokiem z cytryny. Do sosu dodać szpinak i całość dobrze wymieszać. Nadziane rurki zalać sosem. Wstawić do piekarnika nastawionego na 180oC. Po osiągnięciu żądanej temperatury piec 30 minut. Co jakiś czas sprawdzać czy wierzch dania nie spiekł się za bardzo, a jeśli tak się stało ściągnąć ostrożnie spieczoną skorupkę. 10 minut przed końcem pieczenia całość posypać/obłożyć serem. Ser można także ułożyć od razu po zalaniu makaronu sosem. Polecam!


poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Sieciowe znaleziska: Wielkanoc

„© Depositphotos.com/Jan Pietruszka"

Dzisiejszy post jest niejako z potrzeby przywołania świątecznego ducha, bo coś z nim u mnie kiepsko w tym roku. Mam nadzieję, że te dzisiejsze znaleziska zaczarują świątecznie kogoś i mnie. Byłoby miło ;)

Niebanalne popisane pisanki i sprawdzony sposób na odbarwienie jajek, jeśli zechcesz spróbować ;)

Jaja, które stały się już dla mnie wielkanocną tradycją.

Ta babka wygląda naprawdę słodko.

Koszyczek, który skradł moje serce.

Wielkanocne drzewko z jajem.

Trzy wielkanocne wycinanki dla najmłodszych (pierwsza, druga i trzecia).

Bajeczne pisanki lakierem malowane.

"Szaleństwo", które zaczęło się od 18 jajek w 1965r ...

Mój sposób na żurek.
 
Jak uniknąć przejedzenia przy świątecznym stole  (większość rad w mocy).
  
 ;)


piątek, 11 kwietnia 2014

Nie dokarmiaj!


Cmentarz Centralny w Szczecinie. Ciepłe niedzielne popołudnie. Na drzewie zauważam wiewiórkę, po kilku chwilach widzę następną. Nie mija godzina, a ja naliczyłam już siedem. Jestem zdziwiona. Jeszcze niedawno spotkanie wiewiórki w tym miejscu było nie lada wydarzeniem, a dzisiaj bez skrępowania śmigają po drzewach, przecinają mi drogę...


Małe rude stworzonka stają się przedmiotem mojej obserwacji. Mimo, iż zazwyczaj są bardzo płochliwe nie mam problemu z pokazaniem ich Klarze, bo gdy jedna ucieknie po chwili dostrzegam następną. Niespodziewanie obok drzewa zauważam sporą kupkę orzechów włoskich, a po chwili wiewiórkę z orzechem w pyszczku.


 

Jestem zdumiona. Osłupienie moje zauważa pewien spacerowicz i wymieniamy między sobą parę zdań. Już wiem, że te orzechy to nie odosobniony przypadek, a celowe działanie ludzi, które stało się ostatnimi czasy modne. Po krótkiej fascynacji wiewiórkami włączają się moje procesy myślowe. Tak nie można! Pamiętam jeszcze ze szkoły, że dokarmianie dzikich zwierząt jest uzasadnione tylko w czasie srogich zim, gdy występuje zagrożenie ich życia, a poza tym jest bez sensu. Dokarmiane zwierzęta bowiem tracą instynkt do samodzielnego zdobywania pożywienia, jedzą monotonnie (niezdrowo) i najzwyczajniej w świecie zaburzona zostaje równowaga w przyrodzie. Jak tak dalej pójdzie wiewiórki na Cmentarzu Centralnym staną się problemem takim jak kaczki przy Bramie Portowej. Ptaki dokarmiane przez bezmyślnych ludzi rozleniwiły się do tego stopnia, iż nie zbierały się do odlotu na zimę. Opanowały za to zbiornik przeciwpożarowy w centralnym punkcie miasta stając się dla niego estetycznym i śmierdzącym problemem. Ptaki, które winny wzbudzać zainteresowanie zaczęły budzić niechęć i odrazę. Wspomnieć też należy o uprawianym przez niektórych bezmyślnym dokarmianiu dzikich kotów czy gołębi. Pamiętaj, że "Pozostajesz na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"*, dlatego apeluję: Nie dokarmiaj bezmyślnie dzikich zwierząt!


*"Mały Książę", Antoine de Saint-Exupéry

czwartek, 10 kwietnia 2014

Pomysł na obiad #20: Smażona wątróbka drobiowa z pieczywem razowym i z pomidorem

Należę do amatorów wątróbki ale tylko drobiowej, panierowanej w mące, smażonej na oleju, z chrupką skórką, podanej z  chlebem razowym i z pomidorem albo z przysmażonym jabłkiem. Polecam!



Smażona wątróbka drobiowa z pieczywem razowym i z pomidorem

składniki:
~ 500 g wątróbki drobiowej
mąka
sól
pieprz
olej
2 pomidory
kilka piórek cebuli
pieczywo razowe


przygotowanie:
Wątróbkę oczyścić z niepotrzebnych części, dokładnie przepłukać i osuszyć (ja pozostawiam  ją na durszlaku przez ok 30 minut do odcieknięcia). Na talerz wysypać mąkę i obtoczyć w niej wątróbki. Na patelni mocno rozgrzać olej, po czym zdjąć ją z ognia i szybko poukładać na niej wątróbki, a moc grzania nieco zmniejszyć. Wątróbki smażyć przez 3-4 minuty. Następnie zdjąć patelnię z ognia, po chwili ściągnąć pokrywkę i szybciutko poobracać wątróbki na drugą stronę. Całość dość mocno doprawić solą i pieprzem. Smażyć pod przykryciem przez kolejne 3- 4 minuty. W międzyczasie  umyć pomidora (ew. sparzyć go i obrać ze skórki), pokroić go w ósemki, doprawić kilkoma piórkami cebuli, solą  pieprzem i olejem. Podawać z kromką razowego chleba. Polecam!

PS
Przy smażeniu wątróbki trzeba być ostrożnym, bo dość mocno "strzela" ;)


środa, 9 kwietnia 2014

Tu i teraz: Szczecińskie magnolie


Paprykarz szczeciński, paszteciki, Tall Ship Races... ale dla mnie Szczecin to także magnolie. Można je zobaczyć w miejscach dla Szczecina bardzo charakterystycznych, a także pod osiedlowymi oknami. Budzą zachwyt zwłaszcza wśród najstarszych szczecinian. Są naprawdę piękne. Właśnie kwitną...










A czym kwitnie Twoje miasto?

niedziela, 6 kwietnia 2014

Pomysł na obiad #19: Ryż smażony z kurczakiem

Na kuchni chińskiej się nie znam. Kilka razy próbowałam kombinować coś z sosami sojowymi, grzybami mun, pędami bambusa, itd., ale to nie było to. Poprzestałam na tym, że jak mamy ochotę na chińszczyznę wybieramy się do knajpki, która ją serwuje. Swojego czasu uwielbiałam PING PONGA na Turzynie, ale w grudniu restauracja wstrzymała swoją działalność na minimum pół roku. Szkoda. Dzisiejsza propozycja chyba właśnie z tęsknoty za PING PONGIEM i czymś w 5 smakach. Może mało to chińskie, ale smaczne. Polecam !



Ryż smażony z kurczakiem

składniki:
ryż z kurczakiem:
200 g ugotowanego ryżu (u mnie: ryż brązowy)
300 g fileta z kurczaka
3 nieduże cebule
2 jaja
po jednej małej łyżeczce: goździków, cynamonu, ziaren czarnego pieprzu, kminu rzymskiego, koperku utłuczonych tłuczkiem w woreczku foliowym (ew. 2 łyżeczki przyprawy 5 smaków)
1 łyżeczka imbiru
sól
pieprz
olej

surówka:
3 krótkie ogórki
1 łyżeczka koperku ( u mnie: koperek suszony)
sól i pieprz do smaku

przygotowanie:
ryż z kurczakiem:
Mięso umyć, osuszyć i pokroić w bardzo cienkie plasterki. Wcześniej rozdrobnione przyprawy (goździki, cynamon, kminem rzymski, koperek, i pieprz) ew. przyprawę 5 smaków wymieszać z dwoma łyżkami oleju, dodać do mięsa. Wszystko razem dokładnie wymieszać i odstawić. Cebulę obrać i pokroić w cienkie piórka, doprawić solą i pieprzem. Jajka wbić do miseczki, doprawić solą i pieprzem i dobrze rozbełtać widelcem do otrzymania jednolitej konsystencji. Na patelni usmażyć mięso po czym ściągnąć je na talerz, a  na patelnie dolać łyżkę oleju, wrzucić cebulę i smażyć do chwili jej zeszklenia i lekkiego przyrumienienia. Usmażoną cebulę zdjąć na talerz, a na patelnię dolać trochę oleju i wlać rozmącone jaja. Gdy w większości jaja się zetną przewrócić je na drugą stronę i porozrywać łopatką na małe kawałki, po czym także ściągnąć je na talerz. Na patelnie wlać łyżkę oleju, wrzucić ryż, łyżeczkę imbiru, dokładnie wymieszać. Do smażącego się ryżu dodawać po kolei mięso i cebulę co jakiś czas wszystko dokładnie mieszając. Smażyć przez chwilę, a pod koniec dodać usmażone jaja i wymieszać. Podawać z surówką.

surówka:
Ogórki umyć, zetrzeć na tarce i odstawić na 15-20 minut, po czym odlać z nich wodę. Doprawić łyżeczką koperku, solą i pieprzem wedle uznania, skropić oliwą i wymieszać. Polecam.


czwartek, 3 kwietnia 2014

Życiowe mądrości

„© Depositphotos.com/millana"
Niby puste frazesy wyniesione z domu albo gdzieś tam zasłyszane czy przeczytane, ale cisną się na usta zawsze gdy tylko życie da powód. Oto pięć tych, które sama wypowiadam najczęściej i kilka refleksji na ich temat:

Umiesz liczyć, licz na siebie uparcie powtarzał mój nauczyciel matematyki. Sytuacje w życiu tak jak ludzie się zmieniają, a ludzie przychodzą i odchodzą, potrafią też czasem zawieść albo zranić i chyba jedyna pewność jaką w życiu można mieć to pewność siebie. Poza tym nasz sukces sam do nas nie przyjdzie. Potrzebuje od nas celu, samodyscypliny, wytrwałości i uporu, dlatego sprawy trzeba brać w swoje ręce, bo jakość naszego życia zależy przede wszystkim od nas samych.

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu sprzedał mi kiedyś wczasowicz mojej mamy i nie pamiętam już ile to sytuacji skwitowałam tym tekstem. Ludzi nie uszczęśliwisz na siłę choćbyś nie wiem jak się starał, a już próba zadowolenia wszystkich naraz to pewny klucz do porażki. O pomocy na siłę w dobrej wierze nie wspomnę. Nic na siłę. Szkoda czasu, nerwów i zdrowia. Naprawdę. 

Wszystko wraca. Tadeusz Niwiński w książce JA napisał:
" - chcesz mieć przyjaciela - bądź przyjacielem,
- chcesz zainteresować ludzi - bądź nimi zainteresowany,
- chcesz być lubiany - polub innych,
- chcesz zdobyć autorytet - szanuj innych,
- chcesz być słuchany - słuchaj,
- chcesz być podziwiany - podziwiaj".
I można by tak wyliczać bez końca. Nawet jeśli nie wszystko powróci, to większość na pewno, dlatego warto być lepszym dla siebie, dla ludzi, dla świata. To wraca.

Prawda leży pośrodku. Żyjemy w trudnych czasach. Wiemy więcej, ale co z tego skoro na każdy temat zawsze co najmniej dwa stanowiska, a po każdej ze stron tyle samo zwolenników, ekspertów, wyników badań i analiz. Posłać dziecko do żłobka i uspołeczniać jak najszybciej czy zostać z nim jak najdłużej w domu, pasta z fluorem czy bez, szczepić czy nie szczepić... Bezmyślna wiara w co lub kogokolwiek ogłupia. Trzeba zachować zdrowy rozsadek, logiczne myślenie, czujność i dociekać prawdy samemu na miarę swoich możliwości, bo bardzo łatwo jest zostać ofiarą manipulacji, gdyż

Kłamstwo ma to do siebie, iż powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Czy człowiek ma wpływ na klimat na Ziemi? Czy istnieje próchnica butelkowa? Czy lekarstwa są bezpieczne?
Co do klimatu to zmienia się on od zawsze, więc czy człowiek może na niego istotnie wpływać? Czy walka z globalnym ociepleniem ma sens? Na marginesie na walkę z nim sama Polska do 2020 r wyda grube miliardy zł. Czy nie jest to wyrzucanie pieniędzy w powietrze?
Jeśli zaś chodzi o próchnicę butelkową to, przypomnę, że aby doszło do rozwoju próchnicy muszą jednocześnie zaistnieć cztery czynniki: bakterie, cukry, podatność zębów i czas. Kobiety od dawna karmią dzieci przez butelki, a żniwo jakie zbiera próchnica u dzieci w bardzo wczesnym wieku rośnie dramatycznie ostatnimi czasy więc przypisywanie próchnicy butelce wydaje mi się głębokim nadużyciem. Warto może wziąć pod lupę to co jedzą nasze dzieci, higienę ich jam ustnych, lekarstwa, które zażywają oraz ich uwarunkowania genetyczne.
Co do lekarstw, to testuje się je na zdrowych ludziach, a w rzeczywistości pacjenci przewlekle chorzy, którzy stosują lekarstwa przez długi czas najczęściej stosują po kilka preparatów na różne schorzenia jednocześnie. Tak na logikę te lekarstwa muszą ze sobą reagować. Wyników tych kombinacji nikt nie bada. Poza tym zgony w trakcie badań klinicznych traktowane są jako tajemnica handlowa firmy co pozostawiam bez komentarza. Taka więc bezkrytyczna akceptacja wszystkiego, co dociera do nas przez środki masowego przekazu uznawane za wiarygodne jest dalece lekkomyślna, a może nawet stanowi porażkę naszej inteligencji. 

A Tobie co życie powtarza najczęściej?

PS
TOP TEN Powiedzonka


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...